Siedzę na zajęciach i umieram z nudów. Agares nie potrafi opowiadać. Inni wsłuchują się z pasją. Mnie to nie interesuję, wolę tematy powiązane z walką oraz niebem. Chciałabym wiedzieć więcej. Mam za sobą zabieranie kilku dusz i tak dalej, ale to nie wystarcza. Jestem w wymiarze P, a jak dostać się do wymiaru N? Poszperam potem w bibliotece. O! Mówi coś ciekawego, chyba...
- Teraz przejdźmy do tak zwanego " Zbiegu PZN". Jest to zjawisko bardzo rzadkie i niektórym znane. Mianowicie chodzi tu o spotkanie się przedstawicieli obu stron, podczas odbierania/zabierania duszy. Jeżeli dochodzi do takich wypadków oznacza to, że osoba pozostaje w czyśćcu. Można spotkać nawet Anioła ,który siedzi u boku Boga. Na przykład Fra Angelico. Michała czy Gabriela.
Ale ten temat jest mało potrzebny. Czy są jakieś niebezpieczeństwa ze strony ziemi? Oczywiście. Może nas ujrzeć człowiek w nieodpowiednim momencie. Jakim? Jak na przykład morujemy czy mamy zamiar opętać człowieka. Odradzam wam tego ponieważ, ziemscy egzorcyści są wszechstronnie utalentowani w odpędzaniu nas, a potem to nas tylko osłabi. Zaś gdy nakryje nas człowiek , po odejściu może donieść duchom świętym. Grozi to walką sam na sam, na arenie Terra.
Co to takiego arena Tera? Rozgrywane są tam bitwy, wyścigi i inne rzeczy między wymiarem P a N .
Dziękuję to koniec na dziś, jakbyście czegoś potrzebowali roszę przygotować pytania, ja postaram się na nie odpowiedzieć w najbliższym czasie. Do widzenia !
Nareszcie. Chociaż było to nawet interesujące. Idąc szkolnym korytarzem zaczepił mnie pewien upadły.
- Cześć koścista, masz może chwilę?
- Zależy na co?
- Oj ... Dużo by tego wymieniać. - Jego oczy zaczerwieniały się stopniowo. Już wiedziałam o co chodzi.
- Nie dzięki, jak szukasz dziwek, to sala numer 456. Nie ma za co.
- Dzięki.
Jacy zboczeńce po tym piekle chodzą. Egh, aż mnie Ciary przeszły. No ale co ja sobie wyobrażałam wstępując do tego miejsca.. Idąc dalej szarym korytarzem wpadłam na Lucyfera.
- Przepraszam najmocniej! Nie chciałam - Tłumaczyłam się nie potrzebnie.
- Ależ nic się nie stało, tak się składa ,że mam do Ciebie sprawę.
- Do mnie ?! - Zdenerwowana stałam z książką do nauki. Była zdziwiona że po tylu latach się do mnie odezwał.
- Tak, przyjdź jutro po północy do mojego gabinetu. - Odszedł z dostojnością.
Ciary mnie przebiegły. O co mu może chodzić? Matko Salomona.. Byle bym nie wypadła z piekła. Miałam iść do biblioteki! Olśnienie, pokierowałam się ku niej. Po drodze rozmawiałam z kilkoma osobami czy są takie książki w ogóle w naszej skarbnicy.
Gdy po dłuższej chwili znalazłam odpowiedni regał byłam w piekło wzięta. Jest! Gruba książka z czarno-czerwoną okładką. Na grzbiecie napisane było : "Tajemnice Niebios ".
Wzięłam ją i usiadłam przy oknie na pierzące się rzeczy śmiertelników, ale widoczki...
Zaczęłam przebierać po rozdziałach ale ani widu, ani słychu o tym, jak dostać się do Nieba. Zażenowana odłożyłam książkę na półkę i rozczarowana wyszłam z biblioteki. Wszystko się we mnie gotowało! Miałam taką nadzieję. Myślałam ,że uda mi się wkraść do wymiaru N i... Zniszczyć wszystko co z pod anielskiego pióra wzięte. Okropnie się czułam, a taki tytuł..Lucek! Abizu... Tak bardzo chciałam być pierwszą z wszystkich istot piekielskich ,która tam wejdzie! Zaraz coś jest nie tak, poczułam chłód w nogach... Księga ,którą otworzyłam była niebieska a wszystko inne wokół znikało. Zostałam tylko ja i to, co miałam czytać. I krzesło... Wzięłam nie pewnie pisadło i usiadłam na siedzeniu. Ostrożnie i powoli otwarłam książkę, Napis zaczął krwawić ku memu zdziwieniu. Przewróciłam stronę i ujrzałam wielki niebieski napis : "Wymiar N bliski Wymiarze P ".
Zaczęłam zachłannie szukać informacji o Aniołach i Archaniołach.
Archanioł – w niektórych religiach:każdy byt duchowny, stojący w hierarchii niebiańskiej wyżej niż pozostali aniołowie,naczelnik aniołów..
- Przepraszam najmocniej! Nie chciałam - Tłumaczyłam się nie potrzebnie.
- Ależ nic się nie stało, tak się składa ,że mam do Ciebie sprawę.
- Do mnie ?! - Zdenerwowana stałam z książką do nauki. Była zdziwiona że po tylu latach się do mnie odezwał.
- Tak, przyjdź jutro po północy do mojego gabinetu. - Odszedł z dostojnością.
Ciary mnie przebiegły. O co mu może chodzić? Matko Salomona.. Byle bym nie wypadła z piekła. Miałam iść do biblioteki! Olśnienie, pokierowałam się ku niej. Po drodze rozmawiałam z kilkoma osobami czy są takie książki w ogóle w naszej skarbnicy.
Gdy po dłuższej chwili znalazłam odpowiedni regał byłam w piekło wzięta. Jest! Gruba książka z czarno-czerwoną okładką. Na grzbiecie napisane było : "Tajemnice Niebios ".
Wzięłam ją i usiadłam przy oknie na pierzące się rzeczy śmiertelników, ale widoczki...
Zaczęłam przebierać po rozdziałach ale ani widu, ani słychu o tym, jak dostać się do Nieba. Zażenowana odłożyłam książkę na półkę i rozczarowana wyszłam z biblioteki. Wszystko się we mnie gotowało! Miałam taką nadzieję. Myślałam ,że uda mi się wkraść do wymiaru N i... Zniszczyć wszystko co z pod anielskiego pióra wzięte. Okropnie się czułam, a taki tytuł..Lucek! Abizu... Tak bardzo chciałam być pierwszą z wszystkich istot piekielskich ,która tam wejdzie! Zaraz coś jest nie tak, poczułam chłód w nogach... Księga ,którą otworzyłam była niebieska a wszystko inne wokół znikało. Zostałam tylko ja i to, co miałam czytać. I krzesło... Wzięłam nie pewnie pisadło i usiadłam na siedzeniu. Ostrożnie i powoli otwarłam książkę, Napis zaczął krwawić ku memu zdziwieniu. Przewróciłam stronę i ujrzałam wielki niebieski napis : "Wymiar N bliski Wymiarze P ".
Zaczęłam zachłannie szukać informacji o Aniołach i Archaniołach.
Archanioł – w niektórych religiach:każdy byt duchowny, stojący w hierarchii niebiańskiej wyżej niż pozostali aniołowie,naczelnik aniołów..
Określenie te dotyczy jednego z dziewięciu chórów anielskich. Zazwyczaj archaniołowie są utożsamiani z najwyższymi książętami nieba. Jednak według Pseudo-Dionizego stanowią oni ósmy dziewięciu chór anielski. Stoją na czele hufców anielskich.Według różnych tradycji różna jest liczba archaniołów,przy czym zazwyczaj wymienia się siedmiu..
Anioł - byt duchowny w wielu religiach,który służy i na różne sposoby wypełnia zamysły Boga. Za dużo informacji to tu nie ma, wszystko to już wiem.. Nadzieja matką głupich. Do stu diabłów! Co mam zrobić by dowiedzieć się, jak się tam dostać? Szperam i szperam od ponad pół godziny w tej księdze i nic. czytałam coś o skrzydłach anioła niebieskiego i prawie usnęłam. Wszystko we mnie wrzało i złość ,która mnie ogarniała była nie miłosierna . Gdy chciałam odłożyć źródło informacji na miejsce, wypadł z niego tajemniczy urywek strony. Wzięłam go i poszłam do swojego pokoju.
No to czytamy - Pomyślałam.
" Istoty z piekła naturalnie mogą wejść do Nieba. Staję się to tylko wtedy, gdy upadły anioł, chimera, byt, demon itp. zdobędą zaufanie niebiańskiego osobnika".
Tyle? Serio? Lepsze to, niż nic. Tylko jak ja mam spotkać kogoś takiego? Abizu.. Idę spać. W końcu muszę iść na to spotkanie z Luckiem, denerwuję się bo mogę mieć przesrane ale.. Chcę tam iść.
Zasnęłam z wymieszanymi uczuciami.
***
Dobra idę! Raz kozie śmierć. Co?! Ja nie mogę zginąć, ale ze mnie głuptas. Omijałam nie miłe portrety demonów i jakichś dziwacznych istot. Gdy doszłam do wielkich drzwi, nerwowo zapukałam.
- Proszę! - Głos dochodzący z gardła Lucyfera aż mnie przeraził. Słyszę go tyle razy ale ten był inny.Wchodzę wystraszona , staję przed nim i mówię :
- Tak?
- Usiądź proszę, wyglądasz jakbyś na jakąś egzekucje miała iść. - Zaśmiał się złowieszczo.
- O co chodzi ? - Spytałam jak dziecko. Zrobiło mi się głupio. Tu taka odważna i wo gule a tu się boję normalnej rozmowy.
- Wezwałem Ciebie ponieważ bardzo mi imponujesz. Jesteś absolutnym skarbem w całym piekle. Czasem zastanawiam się czy przypadkiem nie jestem twoim ojcem. Nie no, żartuję. Nie spinaj się tak. - Uśmiechnęłam się i trochę mi ulżyło - A więc, chodzi tu o to, że zejdziesz na ziemię. - Spanikowałam - Będziesz chodzić do szkoły, i ześlemy Cię o rodziny ,która jest w tym specem. Ale sztuka w tym, że Ty też musisz dochować tajemnicy.
- Ale po co?
- Żeby wykonywać swoją czynność. Nadszedł czas Mercy.
- Na co?
- Na pracę, jeden z odbieraczy duszy został złapany. Zastąpisz Go. Do widzenia.
Wyszłam i stałam wryta jak słup. Bardzo się przestraszyłam. Chciałam to robić sto lat temu. Ale jak teraz o tym myślę to mnie ciarki przechodzą. Jak ja się odnajdę w samym centrum ludzkości - Szkole. Dlaczego Ja?! Bo jestem taka dobra? Co ja narobiłam ,że wplątałam się w piekło. O czym ja myślałam. Zabiłam matkę! Jestem okropna. Zalana łzami szłam przed siebie. Jutro miało to nastąpić? Kiedy! Nie jestem gotowa. Nie umiem zebrać się w sobie.Jak pozbierać myśli, wciąż są nie poukładane? A co jeśli zdemaskują i mnie? Będę w Anielskim więzieniu. Boję się pierwszy raz w życiu - Tak Naprawdę.
Jest druga notka :) Myślę ,że się podoba. Zmieniłam trochę szablon boga bo tamten nie miał nic wspólnego z treścią. :* Buziole !
Nicol ♥
Cudowny roddział :* czekam na następny! Zapraszam do siebie!
OdpowiedzUsuńSuper :D Przypadkiem na niego trafiłam ale mi się podoba. Ten Jonathan jest śliczny *O*. Tylko w jednym momencie jest takie białe i musiałam zaznaczyć żeby zobaczyć co tam piszę ale ogólnie ok.
OdpowiedzUsuńNaprawdę fajne! Już sobie zapisałam twojego bloga w zakładkach, żeby później nie szukać ;) Idę dalej!
OdpowiedzUsuńtrupiamilosc.blogspot.com